SEROWARSTWO DOMOWE – PART2

W niedzielę otrzymałem od Teściowej 10 litrów mleka prosto od krowy. Od razu poszło do gara z przeznaczeniem na serki wędzone typu Oscypek. Ostatnio zostałem na forum www.chilihead.pl skarcony, że to nie oscypek, bo oscypek to nazwa zastrzeżona i robiony jest tylko z mleka owczego.  A mnie to lotto jak to ktoś zdefiniował. Mieszkam w górach i wiem dobrze, że oscypka wyprodukowanego tylko z mleka owczego ze świecą szukać. Nie wspomnę już o okresie zimowym, kiedy owiec nie wypasa się i ich mleka jest jak na lekarstwo, a oscypki dziwnym trafem ciągle są w tej samej ilości 🙂

No ale do rzeczy…. z 10 litrów mleka wyszło 11 sztuk po jakieś 12-15dkg, oraz 0,5kg serka serwatkowego ricotta.

Serki po formowaniu, wsadzone do solanki:

serki_w_solance

Serki zapakowane w siatki przed wędzeniem:

serki_do_wedzenia

Serki w wędzarni:

serki w wędzarni

Serki po uwędzeniu ( 8h):

serki po uwędzeniu

Niestety dla mnie….. nie minęło pół godziny 4 sztuk już nie było.  Znikają ze stołu  w takim tempie, że przydało by się wytwarzać je z conajmniej 20 litrów mleka 🙂

SEROWARSTWO DOMOWE – PART 1

Pomiędzy konstruowaniem nowego oświetlania do akwarium w postaci lampy LED, a walczeniem z magisterką narodził się plan zajęcia się wyrobem serów.

Przekopałem trochę neta, zaopatrzyłem się w podpuszczkę i do boju.

Na pierwszy ogień poszedł ser, który leży już drugi tydzień na górnej półce w lodówce i sobie dojrzewa 🙂

Następnie walczyłem z serkami wędzonymi typu oscypek. z 10 litrów mleka z TESCO wyszły 4 duże sztuki.

W solance leżały 2 dni, a później 2 dni w zimnym dymie w wędzarni. Wyszły super, bo zanim zdążyłem się obejrzeć wszystko zniknęło w rodzinnych paszczach 🙂 Jednak coś mi w nich nie pasowało – były troszkę za twarde i sypkie. Zakładając że jest to wina mleka, przywiozłem mleczko prosto od krasuli! I to był strzał w dychę !!!!!

Kolejna partia serów to było 14 sztuk oscypków ( 7 ze świeżego mleka, 7 z mleka pasteryzowanego o krótkim terminie ważności MilkLand Tesco)

Wyszły superaśnie ( nie tylko ja tak twierdze).

Żeby nie było tak monotonicznie postanowiliśmy z żoną zrobić jakiś inny ser. Padło na ser typu Koryciński, który zrobiliśmy z czosnkiem.

Mam jeszcze kawałek w lodówce, chce sprawdzić jak będzie smakował po tygodniu.

No ale ale… długo nie posiedzę w spokoju, więc w niedzielę przywiozłem od teściowe kolejną porcję świeżego mleka (tak z 8 litrów było) i zrobiliśmy mozarelle. Całkiem niezły wyrób wszedł, lecz nie taki jaki chcieliśmy uzyskać. Trzeba więc próbować dalej dopracowując przepis. Swoją drogą to co zrobiliśmy moczy się w pojemniku w lodówce. Zobaczymy jak to będzie smakowało za kilka dni.

A teraz ostatni mój wyrób – Ricotta!

Znowu okazało się, że ilu serowarów tyle przepisów.

Ja postanowiłem zrobić ricotte z samej serwatki pozostałem po produkcji mozarelli. Próbowałem już tej sztuki wcześniej ( pozostałość po produkcji oscypków z mleka sklepowego) ale mi nic z tego nie wyszło.

Tym razem wyszła i całkiem nam smakuje – będzie jutro użyta do naleśników…. mniam!

CDN….